Przyspieszająca pandemia COVID-19 sprawia, że znów powracają pytania o możliwość wprowadzenia drugiego lockdownu gospodarki. Przedstawiciele rządu zapewniają, że nie dojdzie do całkowitego zamknięcia gospodarki. Jeśli tak się stanie najbardziej narażone będą ,i częściowo już są, branże zależne od naszego codziennego funkcjonowania, a więc gastronomia, turystyka oraz kultura 
i rozrywka. Jak na razie przedsiębiorcy nie wiedzą na jaką dokładnie formę pomocy mogą liczyć. Prawdopodobnie nie będzie ona tak rozległa jak w przypadku pomocy udzielanej wiosną tego roku.

Oczywiście problemy poszczególnych branż, które zostały bezpośrednio dotknięte ograniczeniami spowodowanymi przez koronawirusa to duży i ważny problem. Instytucje odpowiedzialne za dystrybucję pomocy finansowej dla firm przełożyły wszystkie siły i środki na obsługę mechanizmów płynnościowych. Te same instytucje są również odpowiedzialne za dystrybucję polskich 
i unijnych środków przeznaczonych na inwestycje i inne formy wsparcia, które były dostępne dla polskich firm przed rozpoczęciem się pandemii. Jaki jest tego efekt?

– Okres ostatnich 6 miesięcy pozwolił nam zaobserwować dość niebezpieczny trend – mówi Edward Marczuk współzałożyciel serwisu pozyskajfinansowanie.pl – Nasi klienci to nie tylko firmy, które poszukiwały lub poszukują wsparcia płynnościowego. Duża ich część to przedsiębiorstwa, które chcą znaleźć środki na rozwój i inwestycje. Pandemia koronawirusa sprawiła, że okres oczekiwania na rozpatrzenie wniosków o wsparcie np. inwestycji wydłużył się z 30 do 60-90 dni. Oczywiście jest to efektem ograniczonych zasobów ludzkich instytucji odpowiedzialnych za udzielanie takiego wsparcia. Nacisk położony został na wsparcie tych najbardziej potrzebujących, co sprawiło, że zapomniano o tych, którzy chcą nie tylko ratować a rozwijać swoją firmę.

Podjęcie decyzji o tym co jest ważniejsze: ratowanie firm mających problemy czy wspieranie firm, które nie odczuły w tak dużym stopniu spowolnienia gospodarczego bardzo przypomina wyzwania jakie stają przed służbą zdrowia. Skupić się na pacjentach zakażonych koronawirusem czy zadbać o tych, którzy cierpią na innego choroby. Choć system będzie prawdopodobnie wymuszał dokonywanie takich wyborów, to odpowiedź powinna być prosta musimy dbać o jednych i drugich. Dokładnie taka sama sytuacja dotyczy gospodarki.

Problem jest o tyle istotny, że może zacząć dotykać firm, które działają w obszarze nowoczesnych technologii i innowacji. Rozwój sektorów takich jak biotechnologie, e-commerce zależne jest od szybkiej dostępności zewnętrznych, w tym publicznych źródeł finansowania. Gwałtowne przyspieszenie rozwoju e-usług i sprzedaży przez internet będzie generowało duże potrzeby inwestycyjne. To właśnie tego typu usługi mogą zadecydować o tym jak polska gospodarka poradzi sobie w czasie kryzysu. Najlepiej widać to w sektorze handlu, który 
w znacznej mierze przeniósł się do sieci. Podobne decyzje mogą czekać inne branże, które znajdą sposób na świadczenie swoich usług w zupełnie nowym, cyfrowym środowisku.

– Powinniśmy racjonalnie spojrzeć na proces wsparcia przedsiębiorców i próbować pogodzić wsparcie płynnościowe oraz potrzeby inwestycyjne przedsiębiorstw – mówi Edward Marczuk – skupienie się jedynie na jednym rodzaju pomocy sprawi, że ucierpią inni. Ważna jest więc większa równowaga. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nasza wyszukiwarka wsparcia dla przedsiębiorstw skupiłaby się tylko na jednej wybranej formie pomocy.

Dłuższy okres oczekiwania na decyzję o przyznaniu wsparcia na inwestycje sprawia, że procesy te mogą zostać zatrzymane, lub przedsiębiorcy będą zmuszeni szukać finansowania na rynkach komercyjnych, które są zdecydowanie mniej korzystne niż publiczne wsparcie w formie np. pożyczek udzielanych z budżetu krajowego czy unijnego. Problem ten może pojawić się również wtedy, kiedy uruchomione zostaną środki w ramach nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej.

Eksperci pozsykajfinansowanie.pl podkreślają, że potrzeby inwestycyjne sektora MŚP są bardzo istotnym problemem. Wynika to między innymi z tego, że rozwiązania komercyjne oferowane np. przez banki są obecnie jeszcze trudniejsze do zdobycia.

– Zauważyliśmy, że część naszych klientów zaczyna poszukiwać wsparcia ze strony prywatnych inwestorów – przekonuje Marczuk – sam fakt nie jest oczywiście niczym złym, jednak jest on spowodowany nie tyle wzrostem popularności takiej formy wsparcia, a wydłużonym okresem oczekiwania na alternatywne finansowanie ze strony środków publicznych. Mimo tego, że wsparcie publiczne w formie pożyczek jest zdecydowanie korzystniejsze finansowo, przedsiębiorcy nie mogą zbyt długo czekać i decydują się na droższą, prywatną formę pomocy.

Problemem jest tu sam system, a nie brak dostępności środków. Jednym z rozwiązań, które mogłyby przyspieszyć przyznawanie środków publicznych przedsiębiorcom, jest pełna digitalizacja procesu. Mimo tego, że obecnie przedsiębiorca może wysłać zeskanowane dokumenty, w następnej kolejności musi je przekazać w formie papierowej, co sprawia, że proces się wydłuża. Paradoksalnie pandemia koronawirusa może sprawić, że proces cyfryzacji usług publicznych będzie musiał przyspieszyć, co będzie korzystne dla nas wszystkich.